Przyszłość Juliana Assange

Czy Wielka Brytania zdecydowała więc o przyszłym wydaniu Amerykanom człowieka, który ujawnił ich intrygi i zbrodnie? Ostatecznie ma się to rozstrzygnąć 13 lutego. Historia Assange’a to historia ścigania dysydenta w zglobalizowanym świecie, gdzie nie ma dokąd uciec.

Brytyjski nakaz aresztowania został wydany w 2010 r. w następstwie listu gończego Interpolu wystawionego na żądanie szwedzkiej prokurator. Chciała ona przesłuchać Assange’a w kwestii prezerwatywy, w związku z podejrzeniem, że nie użył jej prawidłowo podczas stosunku płciowego z kobietą, która go zaprosiła do łóżka.

Był to jedynie pretekst do ekstradycji pożądanej przez Stany Zjednoczone w zupełnie innej sprawie. Po latach Szwecja odwołała list gończy, ale Assange pozostaje ścigany przez Wielką Brytanię za uniknięcie aresztowania nakazanego w odwołanym liście i umorzonym śledztwie. W ostatnich dniach niebywałe prześladowanie Assange’a nabrało tempa.

W tym roku, 27 stycznia rano pod posterunkiem policji w San Lorenzo na północy Ekwadoru wybuchł samochód-pułapka, 24 policjantów zostało rannych. Następnego dnia Julian Assange ogłosił, że wyznacza blisko 40 tys. dolarów nagrody dla każdego, kto udzieli wiarygodnych informacji o sprawcach. Zrobił to, mimo że nowy prezydent Ekwadoru Lenin Moreno już na początku swej kadencji wezwał go, by „nie ingerował w żaden sposób w wewnętrzne sprawy Ekwadoru”.

Moreno zdawał się zresztą znać sprawców od pierwszej chwili, choć śledztwo nie zdążyło się zacząć: byli to dlań „handlarze narkotyków” z sąsiedniej Kolumbii. Może to i oni chcieli nagle wywrzeć nacisk na władze ekwadorskie, ale tak się składa, że jest pewne wielkie mocarstwo, które już jakiś czas straszy Ekwador „nieprzewidzianymi konsekwencjami” i nie chodzi wcale o narkotyki. Ma ono jednocześnie pełno wtyczek wśród kolombijskich producentów i handlarzy kokainy, więc wyjaśnienie sprawy nie jest takie proste…