Realia Brytyjskiej gospodarki

Różnica w dochodach narodowych przypadających na mieszkańca pomiędzy najlepiej i najgorzej radzącymi sobie regionami na Wyspach jest największa spośród wszystkich 27 unijnych krajów – według danych za 2010 rok, opublikowanych przez unijne biuro statystyczne kilka miesięcy temu. Aby porównać lokalne gospodarki, Eurostat podzielił Wielką Brytanię na 37 subregionów. PKB per capita aż dwudziestu siedmiu z nich znalazło się poniżej unijnej średniej, która wynosi 24,5 tys. euro.

Podczas, gdy w Londynie wewnętrznym (tzw. Wielki London, czyli grupa dzielnic centralnego Londynu) PKB per capita stanowił 328 proc. unijnej średniej, w zachodniej Walii wskaźnik ten znalazł się 70 proc. poniżej przeciętnego dla całej UE. Żaden inny kraj Wspólnoty nie zbliżył się nawet do różnicy 258 punktów procentowych pomiędzy swoim najbogatszym i najbiedniejszymi regionem. „Innymi słowami, Wielka Brytania to wyspy dobrobytu na morzu względnego ubóstwa” – pisze „The Observer”.

Nawet jeśli wyłączyć ze statystyk Londyn z plutokratycznymi, opływającymi w bogactwo dzielnicami Belgravi i Mayfair te dysproporcje wciąż są ogromne. Drugi najbogatszy region tego kraju to północno-wschodnia Szkocja, gdzie wydobywa się ropę i gaz. PKB per capita jest tu wyższy o 92 punkty procentowe niż w najbiedniejszej, zachodniej Walii. Żaden region w zachodnio-centralnej części kraju, północnej Irlandii czy całej Walii nie przeskoczył średniej dla 27 krajów w unijnym rankingu.